FaceBook

„Czy pomożecie odbudować moją szkołę?”

Stojąc obok bardzo zniszczonego budynku szkoły, w której pracowała ponad 20 lat, 56-letnia Rita Pyakhurel wciąż zastanawia się jak ją odbudować. Cały czas opłakuje śmierć czwórki swoich uczniów. Pozostałe dzieci ciągle pytają, kiedy będą mogły wrócić do klas.

Wioska Gerkhutar leży w dystrykcie Nuwakot, jednym z najbardziej dotkniętych przez trzęsienie ziemi. W Nuwakot ponad 30 000 domów zostało kompletnie zniszczonych, do tej pory potwierdzono śmierć 950 osób, a 1 300 jest rannych. Dodatkowo aż 140 700 domów jest uszkodzonych.

Klasa w szkole Shishu Kunja zniszczona przez trzęsienie ziemi

© UNICEF/Karki

Gerkhutar było kiedyś pięknym miejscem, teraz to sterty gruzu z zawalonych domostw. Pośród nich dzieci szukają swoich ulubionych zabawek, zeszytów, pamiątek.

Bardzo tęsknię za szkołąmówi 12-letnia Samikshya Chalise siedząc z młodszym bratem Sanjog na gruzach swojej klasy. Sanjog tak bardzo chciałby wrócić do szkoły, że każdego dnia prosi siostrę żeby przyszli w miejsce, gdzie stał budynek. Straciliśmy zarówno dom, jak i szkołęmówi ośmiolatek.

Niecałe dwa kilometry dalej zniszczenia są jeszcze większe. Krajobraz szokuje.

To była moja klasa- mówi 10-letnia Melina Pyakhuerel, siedząc na zawalisku. Najbardziej brakuje jej podręczników i zeszytów ćwiczeń, wszystko zostało pod gruzami. Jedyne, co ocalało to ołówek. Czy pomożecie odbudować moją szkołę?– pyta dziewczynka, która mieszka teraz w skromnym namiocie. Cała jej 10-osobowa rodzina spędza dni siedząc pod drzewami w ogromnym upale. Nocami nie śpią z obawy przed lampartami mieszkającymi w pobliskim lesie. Często wybuchają w nim pożary, bo lokalna społeczność stara się odstraszyć zwierzęta ogniem. Niestety to tylko pogarsza sytuację. Dzieci nie zdają sobie sprawy z zagrożenia, nie boją się ani drapieżników, ani powtórnych wstrząsów.

Dzieci w Nepalu muszą jak najszybciej wrócić do szkoły

© UNICEF/Karki

Odważny ośmiolatek Shanti Pyakhurel mówi Nasi rodzice często się boją, ale my nie boimy się niczego.I to właśnie martwi rodziców. Lampart pojawił się nawet w czasie odwiedzin w wiosce i od razu zaczęła go gonić grupa dzieci, alarmując rodziców. W tej małej społeczności żyje ponad 300 dzieci. „Kiedy nie gonimy lampartów bawimy się z kurczakami”,mówi 8-letnia Monica Chalise, która chce w przyszłości zostać nauczycielką.

Mimo trudnego położenia, braku dachu nad głową i ograniczonych zapasów żywności rodzice starają się ochronić dzieci przed stresem i niebezpieczeństwem.

Staramy się opowiadać bajki, żeby powstrzymać dzieci przed ganianiem wokół,mówi 30-letni ojciec Ram Payakhurel. Mężczyzna martwi się, że brak szkoły zaburza rytm dnia dzieci. Większość z nich uwielbiała do niej chodzić i teraz zarzucają rodziców pytaniami, kiedy będą mogli powrócić do klas.

Wymyślamy nowe zabawy, ale nasze dzieci coraz częściej są niespokojne i znajdują własne sposoby spędzania czasu,mówi 18-letnia Radhika. Niestety brakuje materiałów edukacyjnych i nie ma nauczycieli, którzy poprowadziliby zajęcia, nawet w tymczasowych warunkach.

Tęsknię za pracą domową i za moimi nauczycielami,mówi 13-letnia Shanti, która wraz z czwórką przyjaciół prawie zginęła podczas trzęsienia ziemi. Odrabiali wspólnie lekcje, kiedy nastąpił wstrząs. Na szczęści zdążyli schować się pod łóżkiem. Po pierwszym wstrząsie uciekli z budynku, który chwilę później się zawalił.

Shanti boi się, że odbudowa szkoły zajmie dużo czasu. Byłaby szczęśliwa nawet gdyby lekcje odbywały się na świeżym powietrzu. Niestety w wiosce nie ma już nauczyciela.

Autor Naresh Newar

Data publikacji: 12.05.2015
Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików Cookies, z których niektóre dane mogą być już zapisane w folderze przeglądarki. Więcej informacji można znaleźć w Polityce cookies.