FaceBook

Dzieci na nowo uczą się być dziećmi

Bambari, Republika Środkowoafrykańska, ośrodek dla dzieci związanych wcześniej z grupami zbrojnymi

©UNICEF/Le Du

Bambari, Republika Środkowoafrykańska,ośrodek dla dzieci związanych wcześniej z grupami zbrojnymi. Relacja Donaig Le Du, pracownika UNICEF w Republice Środkowoafrykańskiej

Na podłodze siedzi 16-letni Jonathan i przegląda właśnie wielką torbę pełną „juju” – naszyjników, opasek i małych torebek. Ten amulet chronił mnie przed kulami z kałasznikowa. A ten tutaj sprawiał, że byłem niewidzialny dla wroga,mówi.

Wokół niego zbierają się dzieci, zaciekawione sekretami. Wówczas Jonathan chwyta za nóż i rozrywa nim jeden z amuletów. Chłopiec podnosi głowę, uśmiecha się i mówi: Już jesteśmy bezpieczni. Już ich nie potrzebujemy.

Byłem obecny przy tym, jak dwa miesiące temu dzieci te wypuściło na wolność jedno z ugrupowań zbrojnych zaangażowanych w konflikt w Republice Środkowoafrykańskiej. Dzieci przetrzymywała grupa zbrojna Anti-Balaka, stworzona jako „samoobronna” bojówka walcząca przeciwko muzułmańskiej grupie Ex-Seleka, która w 2013 roku na krótko przejęła władzę w Republice Środkowoafrykańskiej.

14 maja w Bambari, mieście w centralnej części Republiki Środkowoafrykańskiej, obie grupy uwolniły w sumie 357 dzieci, które walczyły w ich szeregach.

Tego dnia zaszliśmy aż do lasu, tak blisko ich bazy, jak tylko możliwe, aby symbolicznie odprowadzić dzieci przez wzgórze, do wolności. To było gorące i wilgotne popołudnie. Dowódca, ubrany w podartą koszulkę z wizerunkiem Boba Marleya, czekał na nas na polanie. Wokół niego stało 181 dzieci w tradycyjnym kamuflażu złożonym z liści, z twarzami umazanymi w czarnym błocie. Niektóre miały zaledwie 6 lat. Milczały.  

Na sygnał dowódcy zdjęły wojskowe odzienie, rzuciły noże na ziemię i zaczęły iść. Dowódca złapał mnie za rękę: Widzisz tego małego? Powiedział, wskazując na małego chłopca. Ma tylko siedem lat. Przekazuję go tobie. Opiekuj się nim jednak ostrożnie, bo… wie, jak się zabija.

Dzieci, które w maju wyglądały na tak poważne i zagubione. Dziś się uśmiechają.

©UNICEF/Le Du

Kiedy przyjeżdżam do ośrodka tranzytowego, w którym dzieci spędzają całe dnie, gra właśnie tradycyjna muzyka. Wszędzie słychać dźwięki bębnów i trąbek dochodzące z pól, na których tańczą dziesiątki dzieci. Inne grają w piłkę. Są też takie, które siedzą w cieniu i grają w gry planszowe. Niektóre z nich rozpoznaję. To te same dzieci, które w maju wyglądały na tak poważne i zagubione. Dziś się uśmiechają.

Większość z tych dzieci ma nieopodal rodziny. Po dniu spędzonym w ośrodku, gdzie otrzymują pomoc medyczną i psychologiczną, mogą wrócić do bliskich na noc.

Oprócz zabawy, spędzają dużo czasu na rozmowach z pracownikami socjalnymi, którzy pomagają im przejść do porządku dziennego nad tym, co się wydarzyło i zrozumieć, że były ofiarami. Pracownicy tłumaczą im też, że przemoc należy już do przeszłości.

Właśnie sprawdzono wykształcenie poszczególnych dzieci. Te, które mogą wrócić do szkoły, wkrótce będą mogły wziąć udział w organizowanych przez UNICEF zajęciach wyrównawczych. Do szkoły wrócą w październiku. Te, które mają duże braki w edukacji, przejdą przyspieszony tryb nauczania i szkolenie zawodowe. 

Joachim, dyrektor lokalnej organizacji pozarządowej zajmującej się dziećmi, wspomina, jak jego podopieczni po paru dniach z własnej woli przynieśli do ośrodka amulety. Tłumaczyliśmy im, że muszą zapomnieć o wojnie,mówi. Ale nigdy nie prosiliśmy ich o oddanie amuletów. Dzieci po prostu stwierdziły, że już ich nie potrzebują. To był ich sposób na zerwanie z przeszłością.

Dzieci po paru dniach z własnej woli przyniosły do ośrodka amulety. To był ich sposób na zerwanie z przeszłością.

©UNICEF/Le Du

Rozpoczęcie nowego życia nie jest proste, zwłaszcza dla dziecka, które wciąż żyje w obozie dla uchodźców i zwłaszcza, jeśli widziało ono – lub zrobiło – rzeczy, których żaden człowiek nigdy nie powinien doświadczyć. Przed 357. dziećmi uwolnionymi z szeregów uzbrojonych ugrupowań jeszcze długa droga.

Wszystkie grupy zaangażowane w konflikt zgodziły się uwolnić każde dziecko, które walczyło w ich szeregach. UNICEF prowadzi działania mające doprowadzić do kolejnych uwolnień. Szacuje się, że w grupach zbrojnych pozostaje jeszcze
6-10 tysięcy dzieci. Oby także i one wyrzuciły swoje amulety.

Donaig Le Du

Data publikacji: 28.07.2015

Zobacz także

  • 09.07.2015

    Cichutkie dzieci z Sindhuli

    „Moja córka była kiedyś takim żywym dzieckiem. Istna gaduła, uwielbiała gumę balonową i dmuchać balony. Teraz jest zupełnie inna.” Trzęsienie ziemi zamieniło radosnego, beztroskiego przedszkolaka w ciche dziecko. Czytaj...

  • 07.07.2015

    Radiowe porady psychologiczne UNICEF już przynoszą pozytywne rezultaty

    Audycja spotkała się z pozytywnym odbiorem nie tylko wśród Nepalczyków z miejsc dotkniętych trzęsieniem ziemi, ale także spoza tych obszarów. Czytaj...

  • 29.06.2015

    Ramita znów może marzyć

    Aby zapewnić opiekę medyczną i pomoc w razie nagłych wypadków milionom dzieci i kobiet w Nepalu, UNICEF dostarcza zaopatrzenie medyczne, namioty i koce do różnorodnych punktów opieki medycznej w miejscach dotkniętych trzęsieniem ziemi. Czytaj...

Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików Cookies, z których niektóre dane mogą być już zapisane w folderze przeglądarki. Więcej informacji można znaleźć w Polityce cookies.