FaceBook

Haiti - poruszająca historia Pierre'a

„Nigdy nie wiedziałem, że życie może być tak trudne”

Ouanaminthe, Haiti, 7 kwietnia 2011. Czternastoletni Pierre Thomas jest zbyt młody żeby jego marzenia o lepszym życiu zostały mu odebrane.

Dwa lata wcześniej, jak wiele dzieci z Ouanaminthe (miasta na północy Haiti, leżącego niedaleko granicy z Republiką Dominikany), Pierre spędzał dni, szukając pracy na ulicach. „Dzieliłem czas między zabawę z przyjaciółmi, a zajęcia, takie jak przenoszenie butelek z wodą przez granicę. Nigdy nie układało mi się dobrze z rodzicami. Byliśmy bardzo, bardzo biedni,
a moja mama mnie biła. Byłem bardzo nieszczęśliwy w Ouanaminthe”.

pomoz_teraz

Pierre słyszał o lepszym życiu w Republice Dominikany, mitycznym miejscu, w którym pieniądze i pracę łatwo znaleźć. Tysiące dzieci z Haiti co roku przekracza granicę, przyciągane przez ten mit, w nadziei, że znajdą lepsze życie. Kiedy rzeczywistość okazuje się inna, marzenie szybko pryska.

To przydarzyło się Pierre’owi, kiedy opuścił swój dom i przekroczył granicę Republiki Dominikany. „Było nas czworo, dzieci w wieku od 10 do 12 lat, zdecydowane opuścić Haiti”, wyjaśnia Pierre. „Jeden z nas, Alain, był już kilkakrotnie w mieście Santiago. Zaproponował,
że pokaże nam drogę, więc zaplanowaliśmy razem całą wyprawę. Wkrótce potem jeden z nas zrezygnował. Ja tego nie zrobiłem, nie miałem zamiaru zaprzepaścić takiej szansy. Chciałem odmienić swoje życie. Wcześnie rano opuściłem dom, nie mówiąc o niczym rodzicom".

Cała trójka bez problemu przekroczyła granicę w dzień targowy, wmieszana w tłum kupców, podróżujących wtedy w obie strony. Następnie Pierre i jego przyjaciele spędzili trzy dni
na marszu do Santiago, drugiego co do wielkości miasta Republiki Dominikany.

„Baliśmy się zboczyć z głównej drogi, bo słyszeliśmy o napadach i morderstwach popełnianych przez złodziei”.

Dzieci spędzały noce w porzuconych, nigdy nie dokończonych domach. Od czasu do czasu nosiły torby dla kupców z Haiti w zamian za jedzenie lub kilka pesos. Gdy chłopcy dotarli
do Santiago, trójka przyjaciół szybko została wypatrzona przez starszych Haitańczyków, którzy
od razu rozpoznali w nich nowych przybyszy. “Nie da się przed nimi uciec,” mówi Pierre. „Powiedzieli nam, że musimy pracować dla nich, żebrząc w grupach”.

pierre1

To, co chłopcy zastali w Santiago nie było tym, czego oczekiwali. Zmuszeni by pracować dla innych, Pierre i jego przyjaciele szybko zaczęli rywalizować i często walczyć z innymi dziećmi pracującymi na ulicach. Dni spędzali myjąc szyby samochodów lub czyszcząc buty przechodniom. Wieczorami żebrali przed restauracjami i klubami nocnymi. „Czasem zarabiałem 100 pesos dziennie (odpowiednik 2 dolarów i 66 centów amerykańskich). Połowę udawało mi się schować u podstaw drzewa, a resztę musiałem oddawać szefom. Nazywali
to podatkiem. Nie mogłem stamtąd uciec”.

Dzieci, które nie przynosiły wystarczająco dużo pieniędzy lub były podejrzewane o ukrywanie części zysków, były brutalnie bite przez swoich szefów. Niektórzy z nich używali żyletek żeby dodatkowo zastraszyć dzieci. Nocami Pierre znowu spotykał się ze swoimi przyjaciółmi,
by razem znaleźć gdziekolwiek miejsce do spania. Często był świadkiem tego jak inne dzieci, nawet te najmłodsze, brały narkotyki. „Chcieli żebym do nich dołączył, ale odmówiłem. Zostałem za to pobity. Wkrótce odsunąłem się od grupy i zacząłem spędzać noce sam”.

pierre2

Wśród dzieci zmuszanych do pracy na ulicach Santiago, brutalna, nieuzasadniona niczym przemoc to codzienność. Pewnej nocy, kiedy Pierre spał, kilku chuliganów oblało jego szyję i tył głowy stopionym plastikiem. Ktoś z centrum zajmującego się pomocą ulicznym dzieciom zabrał Pierre’a do sierocińca Hogar Virgen Lourdes, gdzie udzielono mu pomocy i pozwolono przenocować. „Personel sierocińca prosił mnie żebym tam został,” mówi Pierre. „Zgodziłem się pod warunkiem, że dwóch moich przyjaciół z Ouanaminthe będzie mogło do mnie dołączyć. Zostaliśmy tam trzy miesiące. Życie było przyjemne. Mieliśmy opiekę, trzy posiłki dziennie i nie musieliśmy pracować na ulicy. Ale nie byliśmy sierotami i nie mogliśmy zostać tam dłużej”.

Personel sierocińca skontaktował się z organizacjami wspólpracującymi z UNICEF i razem udało im się odnaleźć rodziców dzieci, pytając czy przyjmą je z powrotem. Za zgodą rodziców, Pierre i jego przyjaciele wrócili do Haiti i swoich rodzin. „Dobrze było znowu zobaczyć moją mamę. Po całym tym czasie ona też była szczęśliwa, że wróciłem”.

Haiti jest źródłem, celem i krajem tranzytowym jeśli chodzi o handel dziećmi w celu zmuszania ich do pracy, wyzyskiwania i wykorzystywania seksualnego. Uważa się, że przed trzęsieniem ziemi 2000 dzieci rocznie padało ofiarą handlu ludźmi. Po trzęsieniu i pogorszeniu warunków życia w Haiti liczba ta znacznie wzrosła. W 2010 roku, spośród 11 774 dzieci kontrolowanych na przejściach granicznych i lotnisku Port-au-Prince, 2509 podróżowało bez żadnych dokumentów, a 459 z nich zostało rozpoznane jako ofiary handlu ludźmi.

Teraz, kiedy Pierre wrócił do domu, jego życie trafiło z powrotem do punktu wyjścia.

“Problem polega na tym, że nie robię nic cały dzień. Z sześciu dzieci w mojej rodzinie tylko najmniejsze chodzi do szkoły. Mojej mamy nie stać na to żebyśmy wszyscy się uczyli”, mówi. „Mam 14 lat. Marzę o pójściu do szkoły. Mógłbym wrócić któregoś dnia do Dominikany, ale nie chcę znów przechodzić przez wszystkie te negatywne doświadczenia. Nie wiedziałem, że życie w Dominikanie może być takie trudne”.

pierre4

Dopóki warunki ekonomiczne w Haiti nie poprawią się, dostęp do edukacji nie zwiększy się, a społeczeństwo nie będzie bardziej świadome tego, co grozi dzieciom, Pierre i inne dzieci takie jak on zawsze będą podatne na wykorzystywanie.

Pracując z lokalnymi organizacjami oraz partnerami rządowymi, UNICEF pomaga dzieciom wykorzystywanym, porywanym oraz zmuszanym do pracy, izolowanym od rodziny. Dzięki wpłatom tysięcy Darczyńców, dzieci takie jak Pierre mogą liczyć na pomoc i pełne wsparcie w najtrudniejszych chwilach swojego młodego życia. Szkoląc pracowników socjalnych oraz psychologów, tworząc i wspierając ośrodki opiekuńcze oraz rejestrując dzieci wspólnie sprawiamy, że ich powrót do normalnego życia staje się rzeczywistością.

haiti_pomoz_teraz

Data publikacji: 24.05.2012
Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików Cookies, z których niektóre dane mogą być już zapisane w folderze przeglądarki. Więcej informacji można znaleźć w Polityce cookies.