FaceBook

Kenia inaczej, część V. Ludzie - przypadki

Kenia widziana inaczej, z dala od turystów. Zobaczyłem inną twarz Kenii, dotkniętej kryzysem - wypadkową również i tego co dzieje się w Rogu Afryki i w obozie Dadaab, gdzie obecnie przebywa ponad 470 tysięcy uchodźców z Somalii… - pisze Marek Krupiński, Dyrektor Generalny UNICEF Polska.

Ostatni dzień pobytu w Lodwar, porządkujemy sprawy, rozmawiamy o eksperymencie partnerstwa szkolnego pomiędzy Napuu i szkołą w Grodzisku, omawiam z Margaret tzw. „kanał łączności” czyli Internet, co może brzmieć prawie jak na weekend polecieć na księżyc, choć widząc zapał całej ekipy nabieram przekonania, że musi się udać. Z naszego biura
w Nairobi co pewien czas ktoś dolatuje, nie jest to aż taki odległy koniec świata. Wypytuję Margaret, może mało elegancko, jak to się stało, że trafiła do UNICEF i właśnie do Lodwar – im bliżej godziny odlotu tym więcej mówi o sobie... W Lodwar jest od sierpnia tego roku, zajmuje się koordynowaniem działań UNICEF w ramach pomocy humanitarnej na rzecz ofiar suszy w okręgu Turkana, dokąd została oddelegowana ze swojego stałego miejsca pracy,
tj. Kisumu - w zachodniej część Kenii, nad jeziorem Victoria.

Margaret doskonale łączy pracę w UNICEF z prowadzeniem domu - jest matką trojga dzieci: córka Bella (21 lat) studiuje nauki polityczne na Uniwersytecie w Nairobii, 18-letnia Amondi kończy szkołę i rozpocznie studia na wydziale architektury w Nairobi, 20-letni syn Miruca już studiuje na wydziale telekomunikacji „University of Technology” (odpowiednik naszej Politechniki) również w Nairobi. Mąż jest konsultantem na oddziale ginekologiczno-położniczym prywatnego szpitala.

Związałam się z UNICEF w roku 1990 - wspomina Margaret - początkowo jako partner przy programach pomocowych na rzecz dzieci mieszkających na ulicach Nairobi, następnie jako konsultant w zakresie edukacji, umiejętności życiowych oraz programów pomocy zarażonym HIV. Kierowanie biurem regionalnym w Lodwar jest dla mnie ogromnym wyzwaniem (zdjęcie w galerii nr 1).

dscn4376m
W drugim rzędzie stoją: Marek Krupinski, Iris Mariao (specjalista ds. opieki zdrowotnej), Margaret Gwada (koordynator biura terenowego). W pierwszym rzędzie: Elijah Kamau (kierowca), Riccardo Gangale (fotograf), Pamella Sittoni (specjalista ds. komunikacji), Joseph Mwihia (operator kamery), Patrick Karzuya (specjalista ds. child protection), Martina Marokha (asystent projektu)

Pierwszy kontakt Margaret z UNICEF miał miejsce jeszcze podczas jej pracy w charakterze nauczycielki w szkole wyższej, gdzie poproszona została o przeanalizowanie i włączenie do programu nauczania zagadnień dotyczących edukacji na temat HIV. Natychmiast zdała sobie sprawę z powagi problemu oraz znaczenia działań prowadzonych przez UNICEF w Kenii. Zaangażowanie tej organizacji w poprawę jakości życia osób najbardziej poszkodowanych jest olbrzymią, codzienną motywacją. Rozmiar dokonywanych inwestycji, zarówno w wymiarze finansowym jak i zaangażowania pracowników UNICEF, wzmacnia wiarę w ludzi i utrwala optymizm. Margaret podkreśla, iż jest dumna, że pracuje dla tak rozpoznawalnej organizacji, której podstawowym zadaniem jest poprawa jakości życia dzieci. Co wiesz o Polsce i z czym kojarzy Ci się mój kraj? Margaret odpowiada z uśmiechem: z Mikołajem Kopernikiem i… zimą… może was kiedyś odwiedzę...? Wbrew pozorom nie brzmi to nierealistycznie, udało nam się już gościć Alison Parker z biura UNICEF w Sierra Leone.

Odlot następuje dosyć sprawnie, kontrola bagażu, sala odlotów (2) i ostatnie spojrzenie w dół. Samolot zatacza krąg nad Lodwar... taki pożegnalny (8-10).

dscn4382m
Sala odlotów lotniska w Lodwar

dscn4377m

dscn3999m

dscn4000m

dscn4001m

My odlatujemy... Oni zostają, ale myślę, że wzmocnieni przekonaniem, iż nie są pozostawieni sami sobie (4).

dscn4381m
Samochody organizacji humanitarnych działających w Lodwar

Powrót do Nairobi to powrót do zgoła innej rzeczywistości. Informacje o kolejnych zamachach terrorystycznych organizowanych przez komórki Al-Shabaab (11-12), hotel otoczony podwójnymi zasiekami, kontrole, lusterka pod samochodem... przypomina mi się przejazd kiedyś na granicy z NRD - już tego nie pamiętamy.

dscn4436m

dscn4437m

Niedaleko, w lokalnym supermarkecie, wejście przez bramkę ochronną, kontrola toreb, rewizja prawie osobista. To nie jest lotnisko, to tylko supermarket. Sporo obcokrajowców, ale w przypadkowych rozmowach wyczuwa się napięcie. Zupełnie inna atmosfera. Biura turystyczne już nie tak agresywnie zapraszają na safari.

Nagle w holu hotelowym zauważyłem chłopca (13) pochłoniętego grą na iPadzie...i myśl jaka mi przeszła przez głowę, że ten mały 5-letni, jak się okazało, Mohamed Isamil, już uczęszczający do francuskiej szkoły w Nairobi, ma to szczęście, że obraz szkoły w Napuu i okolic Lodwar jest mu odległy o lata świetlne... Niezwykle sprawnie operując komputerem ma dostęp do innego świata. Czy lepszego...? Na pewno innego.

dscn4428m

Po chwili dołączył jego ojciec - Bandjougu Magassa (14). Okazało się, że pracuje w biurze somalijskiego oddziału UNICEF. Rozmowa zeszła już na zupełnie inny temat, a ja w tym samym momencie otrzymałem wiadomość od Runara, że wyjazd do obozu w Dadaab został definitywnie wstrzymany ze względów bezpieczeństwa. Wojska kenijskie zablokowały drogę dojazdową, następuje eskalacja konfliktu, władze szykują się do konfrontacji z Al–Shabaab. Dla UNICEF oznacza to duże utrudnienia w pracy i organizowaniu pomocy dla uchodźców...ale już się do tego przyzwyczailiśmy – twierdzi Runar Soerensen – damy radę!

dscn4429m

Przyszła pora na refleksje o tym co robimy i w jakim wymiarze nasze działania są skuteczne. Realizacja programu zapewnienia dostępu do wody, czy też szczepienia w najtrudniej dostępnym terenie, budowa szkół, sanitariatów, szpitali, szkolenie specjalistów to są już wymierne i widoczne rezultaty zmian zachodzących w Kenii. Sporo jeszcze pozostaje do zrobienia – oby konflikty polityczne i etniczne nie przeszkodziły w działalności organizacji niosących pomoc zwyczajnym ludziom.

Nie udałoby się tego wszystkiego osiągnąć, gdyby nie pasja pracujących w trudnych warunkach specjalistów, takich jak Margaret, dr Iris czy Jimmy Greene czy też Runar Soerensen – który, jak twierdzi, stał się „pół-kenijczykiem” i z zamiaru wyjazdu z Kenii pozostał tylko... zamiar. I tak od 20 lat...

Szanowny Czytelniku,

Jeśli moje wspomnienia i refleksje - choć nie pisane przez profesjonalnego dziennikarza-reportera, ale pod wpływem osobistych emocji i przeżyć – zainteresowały Cię i sprawiły,
iż przez chwilę zastanowiłeś się nad losem tamtejszych mieszkańców, zarówno tych najmłodszych – bezbronnych, jak i starszych, będzie to dla mnie nieskrywaną satysfakcją.
A jeśli przekonałem Cię, iż działania takich organizacji jak UNICEF mają sens i przynoszą wymierne rezultaty, bardzo łatwo możesz przyczynić się do poprawy ich losu stając się naszym Darczyńcą.

Marek Krupiński

Kliknij, aby przeczytać pierwszą część relacji z Kenii

Kliknij, aby przeczytać drugą część relacji z Kenii

Kliknij, aby przeczytać trzecią część relacji z Kenii

Kliknij, aby przeczytać czwartą część relacji z Kenii

{vmgallery id=63}

Data publikacji: 16.12.2011
Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików Cookies, z których niektóre dane mogą być już zapisane w folderze przeglądarki. Więcej informacji można znaleźć w Polityce cookies.