FaceBook

8 marca 2011 r. Druga w nocy na granicy tunezyjsko – libijskiej. Wolontariusze ze szkoły średniej w Medenine rozdają żywność grupie Bengalczyków, którzy właśnie przekroczyli granicę.

Gdy chaos i przemoc ogarnęły Libię, tysiące migrantów pracujących w tym kraju podjęło próbę ucieczki w bezpieczne miejsce. Od 20 lutego ponad 100 tysięcy osób przekroczyło granicę w Ras Jedir.

Na granicy migranci kierowani są do obszaru tranzytowego, gdzie wolontariusze, tunezyjski Czerwony Krzyż i inne organizacje zapewniają posiłki, wodę i koce. Następnie specjalny autobus przewozi ich do obozu przejściowego, gdzie mieszkają do czasu powrotu do domu.

Obecnie w obozie przebywa około 15 tysięcy osób, głównie mężczyzn, którzy pracowali w Libii. By zapewnić bezpieczeństwo nielicznym rodzinom, które uciekły z Libii UNICEF współpracuje z lokalnymi władzami, zapewniając pomoc, opiekę i wsparcie psychologiczne, od momentu przekroczenia granicy do wyjazdu z kraju.

Ibtihel i Oussama (na zdjęciu poniżej) są uczniami szkoły średniej, którzy pomagają w dystrybucji żywności. Wspólnie z kolegami ze szkoły urządzili zbiórkę funduszy na zakup jedzenia dla uciekinierów.

libia

„Kiedy ludzie dowiedzieli się dla kogo kupujemy żywność zaczęli przekazywać nam ją bezpłatnie” – mówi Oussama.

Solidarność okazana przez Tunezyjczyków od pierwszych chwil kryzysu robi wrażenie. Wolontariusze, w każdym wieku, odegrali kluczową rolę w zapewnieniu pomocy uciekinierom z ogarniętego przemocą kraju.

„Nie możemy po prostu usiąść i patrzeć kiedy inni dookoła cierpią” mówi Ibthel. „Naszym obowiązkiem jest im pomóc”.

Tysiące osób, które do tej pory przekroczyło granicę potrzebowało pomocy. Wiele z nich już od jakiegoś czasu nie miało dostępu do czystej wody, żywności, elektryczności czy gazu. Martwią się o swoją przyszłość.

Dziesięcioletnia Zennat przybyła do Ras Jedir 5 marca z dziadkami, rodzicami, młodszym bratem i siostrą. Uciekali z libijskiego miasta Ben Oulid, po tym jak firma gdzie od 12 lat pracował ojciec dziewczynki została zamknięta a w mieście przestało być bezpiecznie.

Podróż, która normalnie zajmuje 2 godziny trwała sześć, ponieważ rodzina była wielokrotnie zatrzymywana na punktach kontrolnych. Podobnie jak w wielu innych przypadkach zarekwirowano ich telefony i karty SIM.

Zamieszki w Libii spowodowały zamknięcie szkół. Zennat i jej młodszy brat mają nadzieję na powrót do szkoły po powrocie do Bangladeszu.

Przypadek Abu Mohammeda jest bardziej skomplikowany. Mężczyzna pochodzi z Somalii, ale w 2009 roku przyjechał do Libii w poszukiwaniu pracy. Kiedy rozpoczęły się zamieszki zdecydował się na ucieczkę w stronę granicy z żoną i sześciomiesięcznym dzieckiem.

Teraz nie wie gdzie się udać.

„Mam 24 lata i nigdy nie widziałem rządu w moim kraju”, mówi, „nie mogę wrócić do Somalii, ale nie mam pewności gdzie się teraz udać”.

Sytuacja w Libii rozwija się i niepewność pozostaje. Mimo, że liczba uciekinierów przekraczających granicę zmniejsza się, trudno określić co dzieje się po drugiej stronie granicy. Do Libii nie ma dostępu. UNICEF jest głęboko zaniepokojony sytuacją dzieci i ich rodzin i zgodnie z bieżącymi doniesieniami podejmuje działania pomocowe, zarówno przy granicy z Tunezją jak i Egiptem.

Data publikacji: 09.03.2011
Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików Cookies, z których niektóre dane mogą być już zapisane w folderze przeglądarki. Więcej informacji można znaleźć w Polityce cookies.