FaceBook

Z biura UNICEF na Haiti - historia Mimi

W biurze UNICEF, znajdującym się w okolicy Debussy, było wtedy 55 pracowników. Na szczęście nikt nie zginął. Budynek został zniszczony. Naszym nowym biurem są teraz dwa duże brązowe namioty ustawione w bazie MINUSTAH. Zespół powiększył się już do 74 osób i, w związku z dużą ilością pracy, będzie coraz liczebniejszy.

"O 16.48 zadzwoniłam do męża, żeby go spytać, o której wychodzi z biura. Powiedział, że o 17-ej", opowiada Mimi. Tego dnia, w jej biurze przeprowadzano prace remontowe. "Kiedy skończyłam rozmowę z mężem, ktoś zapukał do moich drzwi. To był Jean Robert (kolega z UNICEF, który pracuje teraz z nami w wydziale ds. komunikacji). Spytał mnie, czy mogłabym przestawić samochód, żeby on mógł wyjechać." Mimi wyłączyła komputer. Żartowali wychodząc z biura i wtedy poczuła gwałtowny wstrząs. "W pierwszej chwili pomyślałam, że ma to związek z jakimś urządzeniem remontowym, ale wtedy cały budynek zaczął się trząść. Jean Robert miał przerażenie w oczach. Powiedziałam do niego: "Myślę, że to coś, to trzęsienie ziemi". Weszliśmy pod stół. W tym momencie runęła jedna ze ścian mojego biura. Powiedziałem do niego, "Spróbujmy się stąd wydostać." Otworzyliśmy drzwi kierując się do recepcji. Cały czas trzęsła się podłoga. Żeby wyjść trzeba nacisnąć zielony guzik i drzwi otwierają się automatycznie. Nie działał. W tym momencie Mimi usłyszała krzyk, "O Boże, o Boże." Ktoś był w odległej części ich biura. Mimi nadsłuchiwała skąd dokładnie dobiega głos." Ta osoba uratowała mi życie, bo dzięki niej nie wyszłam z budynku." Wtedy usłyszeliśmy straszliwy huk: jedna z ścian, które właśnie postawili zawaliła się. "Gdybym wyszła wtedy z budynku, runęłaby na mnie."

Po trzęsieniu ziemi, Mimi przede wszystkim chciała upewnić się, czy ujrzy budynek, w którym pracował jej mąż. Jest bardzo wysoki, widoczny z okna jej biura. "Starczyło mi odwagi, żeby spojrzeć." Na szczęście nadal tam stał.

Mimi wydaje się być spokojną osobą z dużym poczuciem humoru, pod koniec rozmowy jej twarz przybiera jednak poważny wyraz. "To było zupełnie jak koniec świata. Mam nadzieję, że nigdy nie znajdę się w podobnej sytuacji." Shehzad Noorani, fotograf w UNICEF, stwierdza "Mimi, pozostałaś jednak spokojną osobą." "Nie, od 12 stycznia nie jestem tym samym człowiekiem."

Diana Valcárcel z Port-au-Prince
Tłumaczenie Anna Maria Tarczyńska (dziękujemy)

Data publikacji: 08.03.2010
Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików Cookies, z których niektóre dane mogą być już zapisane w folderze przeglądarki. Więcej informacji można znaleźć w Polityce cookies.